• Dotlenianie Kościoła

    Czasem człowiekowi potrzebna jest butla z tlenem, innym razem wystarczy otworzyć okno, a najlepiej okno i drzwi, żeby zrobić lekki przeciąg. I nagle możesz głębiej odetchnąć. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Prawacko-lewacki hejt, czyli kogo z kim łączy Franciszek

    O Franciszku często mówi się, że łączy ludzi. Robi to tak doskonale, że w Polsce połączył w niezadowoleniu i krytyce środowiska na co dzień od siebie bardzo odległe, wręcz odmawiające sobie prawa do istnienia. Tak, ten hejt na Franciszka ma wspólny, prawaco-lewacki rodowód. I tak dzięki kilku wyrazistym tekstom wiemy już, że papież w Polsce rozczarował: nie zapisał się do żadnej partii a nawet do sutanny nie przypina znaczka KODu. Na dodatek opowiada banały. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Lustro Franciszka

    Za nami pierwsze godziny i pierwszy wieczór z papieżem Franciszkiem w Polsce. Także pierwsze słowa, zarówno te oficjalne jak i wypowiedziane „przy drzwiach zamkniętych”. Generalnie dominuje przekonanie, że Franciszek postanowił wlać na wzburzone i rozwichrzone fale naszych niepokojów, sporów i kłótni trochę uspokajającej oliwy. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Co powie Franciszek?

    Przemówienia już są napisane. Zapewne to co powie papież do młodych zostało już gruntownie przygotowane i umieszczone w szerszej, Franciszkowej, perspektywie. I jeszcze jeden pewnik – zostanie przyjęte entuzjastycznie, serdecznie i ze szczerym przekonaniem, że jest autentyczne. Ale jak pisze w La Stampie wytrawny watykanista i autor wywiadu z Franciszkiem, Andrea Tornielli, ŚDM nie wyczerpuje całości przesłania owych pięciu dni jakie nas czekają. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Polscy politycy i papież(e). Po co jeżdżą do Watykanu, co słyszą podczas audiencji?

    Jeżdżą wszyscy. I ci z prawa i z lewa, wierzący i otwarci ateiści. Żarliwi katolicy i niepraktykujący. Każdy polski premier i prezydent przy najmniej raz złożył wizytę w Watykanie. Niektórzy Stolicę Apostolską wybierali nawet jako pierwszy cel na mapie swoich zagranicznych podróży. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Przepraszamy bo musimy

    Dobrze, że po kilku dniach białostocka kuria przyznała, że to co się wydarzyło w miejscowej katedrze było dalekie od katolicyzmu i wiary. Jeszcze lepiej, że przewodniczący polskiego Episkopatu odciął się, nie tylko od nacjonalistów („wyrażam zdecydowaną dezaprobatę dla wykorzystywania świątyni do głoszenia poglądów obcych wierze chrześcijańskiej”) ale i wszelkiej maści politycznych uzurpatorów, próbujących przejąć kościoły i wręcz polski Kościół aby przemienić go na jakiś antychrześcijański –izm („W kościele zaś jest miejsce dla przepowiadania Ewangelii zachęcającej do miłości każdego człowieka”). CZYTAJ WIĘCEJ
  • Roma locuta, czyli proście a będzie wam dane

    Przez cały wczorajszy dzień trwały przepychanki związane z planowanym uczestnictwem abp Paetza w uroczystościach jubileuszowych w Poznaniu. Zapowiadał się poważny skandal i - jak pisałem – utrata wiarygodności polskiego Kościoła. W tekście zarzuciłem też milczenie (a więc de facto aprobatę dla całej sytuacji) biskupom i nawet Nuncjuszowi Apostolskiemu, choć szybko się dowiedziałem (bo z jednym z biskupów miałem na ten temat okazję rozmawiać), że nie wszyscy podzielają beztroskie podejście do sytuacji zarówno ze strony samego abp Paetza jak i sporej części duchownych. Niektórzy z nich używali często słownej ekwilibrystyki na granicy śmieszności, udowadniając, że przecież chrześcijańskie wybaczenie i brak skazującego wyroku uprawniają biskupa do właśnie takiego zachowania. I radzili: zamiast krytykować lepiej się za niego pomodlić. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Rocznicowe seppuku polskiego Kościoła

    Przyznam szczerze, coraz trudniej broni się Kościoła i jego strategii komunikacyjnej (jeśli takowa w ogóle jest). Nie, nie mam problemu z wyjaśnieniem znaczenia i ogólnej słuszności takich a nie innych prawd wiary, zasad moralnych czy dogmatycznych głoszonych w kościołach i przez Kościół, nawet jeśli wszyscy dookoła myślą inaczej. Mam problem kiedy swoista „duchowość korporacyjna” i udawanie, że gesty i słowa nic nie znaczą zwyczajnie kompromituje już nie tylko „moich szefów” ale i mój Kościół. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Pamięć, która dzieli…

    10 kwietnia zastał mnie na jakimś służbowym wyjeździe za granicą. Kiedy rano rozdzwoniły się telefony i przyszła tragiczna wiadomość zacząłem szukać ‘po kanałach” jakichkolwiek informacji – paradoksalnie pierwszym kanałem jaki nadawał obszerną, niemal bezpośrednią, relację była chyba Rossija24 albo jakiś inny rosyjski kanał informacyjny. Potem w internecie pojawiła się lista uczestników lotu: coraz bardziej znane nazwiska i coraz bliższe mi osoby, choć Bóg oszczędził mi opłakiwania kogoś z kim byłbym rodzinnie czy przyjacielsko związany. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Jak (niechcący) zostałem ortodoksem i fundamentalistą

    Najpierw był zarzut, że w sprawie aborcji na swoim blogu nie zabieram głosu (choć uczyniłem to dość wyraźnie zarówno w autorskim programie w TVN24BiS jak i na fejsbukowym profilu). Potem pytania czy w niedzielę czytałem „list Episkopatu” i co o nim sądzę. Wreszcie przyszło zaproszenie do rozmowy z jedną z organizatorek „spontanicznej” zadymy w kościele św. Anny, które przyjąłem bo liczyłem, że czegoś się dowiem o intencjach tych osób, zwłaszcza że na nagraniu udostępnionym przez gazetę.pl przerywająca mszę pani wydawała mi się jakoś dziwnie pobudzona i niezbyt przekonywująca. Na końcu przez jednych (fakt, czasem lekko prześmiewczo) zostałem uznany za wojującego ortodoksa, przez innych za przykład fundamentalisty, który nawet uśmieszkiem potrafi dyskryminować kobiety, bo przecież jest - niezależnie od poglądów - gościem prosto z ciemnogrodu, osobnikiem nienawidzącym kobiet (zwłaszcza „wyzwolonych”). Zatem teraz czas na kilka wyjaśnień: CZYTAJ WIĘCEJ