O autorze
Kiedy jestem gdzieś za granicą zwiedzanie zacyznam od miejscowych
świątyń i miejsc władzy. Przyjrzenie się kondycji (a czasem głownie
tradycji) duchowej i świeckiej ułatwia zrozumienie ludzi, którzy w
danym kraju żyją. Dlatego od prawie ćwierć wieku zajmując sie mediami
po jednej (redaktorskiej) jak i drugiej(managerskiej) stronie. tematem
moich zainteresowań jest Kościół i jego miejsce w zyciu publicznym, co
stawia mnie właściwie na przegranej, gdyz akurat na Kościele (podobnie
jak i na polityce) w Polsce znaja się wszyscy.
Staram się popatrzeć na to co ciekawe, waże i potrzebne zarówno jako
osoba będąca w środku wspólnoty i instytucji, jak i ktoś potrafiący
czasem wyjasnić i wytłumaczyć dlaczego na Kościele nie powinniśmy
stawiać, nomen omen, przysłowiowego krzyżyka.

Lustro Franciszka

Za nami pierwsze godziny i pierwszy wieczór z papieżem Franciszkiem w Polsce. Także pierwsze słowa, zarówno te oficjalne jak i wypowiedziane „przy drzwiach zamkniętych”. Generalnie dominuje przekonanie, że Franciszek postanowił wlać na wzburzone i rozwichrzone fale naszych niepokojów, sporów i kłótni trochę uspokajającej oliwy.

Udało mu się to znakomicie – zadowoleni są i ci co czekali na „mocne słowa” i ci, którzy może trochę się bali, że Franciszek będzie bezpośrednio nawiązywał do różnych naszych bolączek. Nic z tego. Papież ani nikogo nie pogłaskał ani nie zganił. Zarówno na dziedzińcu Zamku Królewskiego, gdzie zgromadzili się goście zaproszeni przez Kancelarię Prezydencką z klucza politycznego jak i w Katedrze, wypełnionej ponad setką polskich biskupów.



Kiedy słuchałam pierwszego oficjalnego przemówienia miałem wrażenie jakby Franciszek postawił przed słuchaczami lustro i wywołując kolejne tematy dawał szansę na swoiste „przejrzenie się” w nim Polsce i Polakom. Dlatego było w nim parę zdań doceniających naszą historię jak i kilka pytań dotykających najbardziej aktualnych zagadnień z jakimi mierzy się nie tyle nasz kraj co cała Europa, a nawet świat.

Miło zabrzmiały te słowa, które są docenieniem tego co jest naszym sukcesem i historycznym dziedzictwem Polski i Polaków, zwłaszcza w kontekście pojednania z sąsiadami (zwłaszcza z Niemcami). Ale właśnie kiedy Franciszek wypowiadał te słowa pomyślałem, że brakuje mi dosłownie jednego zdania wzywającego do podobnego gestu wobec Ukraińców, co mogłoby uciszyć dominującą w ostatnim czasie retorykę zemsty. W zamian mieliśmy podkreślenie znaczenia dialogu z prawosławiem, ważne z perspektywy relacji Rzym – Moskwa ale nie łagodzące konfliktu z Ukraińcami.

Najmocniejszy tekst papieża to oczywiście wezwanie do otwarcia się na uchodźców. Papież nie pozostawił złudzeń: „potrzebna jest gotowość przyjęcia ludzi uciekających od wojen i głodu; solidarność z osobami pozbawionymi swoich praw podstawowych”. To zostało zaakcentowane na tyle jasno i prosto, że chyba tylko pan Gowin miał kłopoty ze zrozumieniem o co chodziło Franciszkowi. Podobnie twardo postawił Ojciec Święty postulat wsparcia działań na rzecz ochrony życia. Mówiąc o relacjach państwo - Kościół padło zdanie o współpracy, zwłaszcza kiedy chodzi o pomoc najbardziej potrzebującym. I znowu odwołał się tu do konkretu: dzieci i rodziny musza zostać w tej optyce umieszczone na pierwszym miejscu.

Nie wiem czy ktoś papieżowi zreferował stan napięcia jaki towarzyszy naszym polskim historycznym sporom, wiem, że chciano go w tym duchu za wszelka cenę skłonić do jakichś politycznych gestów, na przykład odwiedzenia miejsca spoczynku pary prezydenckiej. Zamiast tego Franciszek przestrzegł przed pielęgnowaniem pamięci negatywnej "obsesyjnie koncentrującej się na złu, zwłaszcza popełnionym przez innym".

Wśród dziennikarzy ogromne zainteresowanie budziło także spotkanie z polskimi biskupami. Powitalne przemówienia były utrzymane w dość oficjalnym i podniosłym tonie a papież od razu poprosił o pytania. Padły cztery – co ciekawe biskupi starszego pokolenia (abp Głodź i abp Jędraszewski) pytali o kwestie związane ze zmianami społecznymi i kulturowymi jakie przeżywa Kościół (i które mu zagrażają), młodsi (a byli to biskupi pomocniczy) zapytali o kwestie związane z imigrantami (co w przypadku pytającego bp Krzysztofa Zadarko o tyle nie dziwi, że od początku jest on zaangażowany w przygotowanie rozwiązań wzorowanych na tym co robi sam Franciszek) oraz z rolą jaką ma odgrywać dziś parafia.

Tu Papież przestrzegł, żeby parafie nie stały się urzędami czy punktami załatwiającymi jakieś sprawy biurokratyczne ale odzyskały swój wspólnotowy charakter. Inna spraw, że Franciszek mocno zaapelował aby biskupi byli „dla księży” bo inaczej efektywność pracy jednych i drugich znacznie osłabnie. W ogóle zachęcał hierarchów do bycia „bliżej ludzi”, tak by zwyczajnie odczuwać to co oni.

Jednak samo, niemal godzinne spotkanie większych emocji nie wywołało. Znowu papież postawił przed polskim Kościołem lustro i kazał się w nim przeglądać a na końcu samemu wyciągnąć wnioski.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...